Zapraszam do czytania i komentowania uzupełnionych felietonów na
mojej stronie
Traktuję je jako formę komunikacji z Państwem.
Życzę miłych wakacji.
A.
Zapraszam do czytania i komentowania uzupełnionych felietonów na
mojej stronie
Traktuję je jako formę komunikacji z Państwem.
Życzę miłych wakacji.
A.
Tylko troszkę wspomniałam o świętach w grudniowym felietonie, zresztą póki co on i tak w Bluszczu,czyli wyłącznie w kioskach.
A kto by do kiosków specjalnie chodził…głównie palacze, tuż przed zamknięciem.
Niech moje milczenie na blogu usprawiedliwi fakt, że jeśli mam coś do powiedzenia, prędzej czy później znajdzie się to w rzeczonym miesięczniku.
A po upływie miesiąca - na mojej stronie.
Głównie dzięki Bożce, bez której z pewnością bym o tym zapomniała…
Dziękuję.
Dziękuję wszystkim, którzy na tę stronę zaglądają, piszą do mnie mniej lub bardziej prywatnie. Przeważnie bardziej:)
To miłe, zwłaszcza, że niełatwo mnie gdziekolwiek spotkać, żeby podzielić się refleksją osobiście.
A nawet gdyby- mało kto wie, jak wyglądam. Sama nie umiem tego zdefiniować:) Po świętach to zadanie może być jeszcze trudniejsze…
Skoro więc z większością Państwa nie spotkam się ani przed świętami, ani przed nowym rokiem- życzę wszystkiego najlepszego.
Bez szału.
Jak zwykle.
A.
Źle zaczęła się wiosna.
Najpierw katastrofa Tupolewa a wraz z nią odejście Paru Osób, które lubiłam szczególnie. Zawsze uśmiechnięta i oddana kobietom
Potem niebo zasnuł wulkaniczny pył, a chwilę po nim nieustające opady deszczu doprowadziły do powodzi. I ona ma swoich bohaterów- moich prywatnych.
Jeszcze widmo wyborów prezydenckich, kiedy przyjdzie nam wybierać między kandydatem nieciekawym a jeszcze bardziej nieciekawym.
Jedno w tym całym smutku jest pocieszające- nasze prywatne kłopoty stają się śmieszne, żeby nie powiedzieć –żenujące. Katar minie, bank wyda duplikat karty, operator -nowy telefon a psa najpewniej odnajdziemy przy śmietniku wraz z kolegami z osiedla.
Czego i Państwu z serca całego życzę.
A
Moja strona jest próbą usystematyzowania tego, co do tej pory udało mi się napisać.
Nie było łatwo to odnaleźć, a kiedy tego dokonałam, okazało się, że wewnętrzna autocenzura połowy każe mi się pozbyć.
Blog będę pisać w ekstremalnych sytuacjach czyli wtedy, kiedy coś mnie szczególnie zachwyci lub wyjątkowo zadziwi. Stąd jego enigmatyczna nazwa.
Tak czy owak z wdzięcznością przyjmę Państwa komentarze i na pewno nie będę płakać.
Kłaniam się.
Anna Saraniecka